31 marca 2018

Babka czekoladowa i różany lukier


 
 
Nowe życie, przełomy, zwroty akcji - niech te Święta będą okazją do dobrych przełomów - Wesołych Świąt!
  
Do życzeń dołączam przepis na babkę czekoladową, którą wykombinowałam dziś rano i myślę, że może Wam się spodobać :)
 
Babkę można polać ganach'em czekoladowym (przepis na ganache znajdziecie tutaj, można zostawić czysty ganache lub posypać go utłuczonymi orzechami laskowymi), posypać cukrem pudrem lub polukrować. 
 
 
 
 

Babka czekoladowa 

Składniki: 

  • 5 dużych jajek w temperaturze pokojowej 
  • szklanka cukru
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 1 tabliczka (100g) czekolady deserowej
  • kostka (200g) masła
  • 1 szklanka mąki pszennej 
  • 1/2 szklanka mąki ziemniaczanej 
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 kopiasta łyżka kakao
     
 
  
Czekoladę pokruszyć i razem z masłem rozpuścić w kąpieli wodnej (blaszaną miseczkę nałożyć na garnuszek z gotującą się wodą). Dokładnie wymieszać, aby czekolada połączyła się z masłem, lekko przestudzić.
Piekarnik rozgrzać do 170 st. C, przygotować formę na babkę: dokładnie natłuścić i wysypać bułką tartą.
Jajka i cukier ubić mikserem na wysokich obrotach. Dodać przesiane mąki: pszenną i ziemniaczaną, proszek do pieczenia i kakao, dokładnie zmiksować. Wlać czekoladę z masłem (mogą być lekko ciepłe) i zmiksować.
Ciasto od razu przelać do formy i piec w piekarniku przez 45 minut.
 
Propozycje dekoracji upieczonej babki:
- cukier puder,
- ganache czekoladowy (przepis znajdziecie tutaj ), UWAGA: Babka musi być wystudzona przed wylaniem ganache'u,
- ganache czekoladowy obsypany potłuczonymi orzechami laskowymi,
- lukier: tradycyjny (przepis na lukier znajdziecie w tym przepisie),
- lukier różany - przepis poniżej:
 

Lukier różany

 
Składniki:
 
  • 2 szklanki przesianego cukru pudru
  • sok z jednej małej cytryny
  • 1 łyżka soku z buraków (bez przypraw, 100% soku z buraków)
  • 1 łyżka wody różanej
Wszystkie składniki miksujemy mikserem na najwyższych obrotach. Jeśli lukier będzie zbyt gęsty po kropelce dodajemy wodę różaną, jeśli będzie zbyt rzadki dodajemy odrobinę przesianego lukru.
Jeśli chcecie usyskać efekt plastycznych zacieków lukier musi być na granicy płynności: lepiej dodawać powoli płynne składniki, aż z grudek zamieni się w płynną, gęstą masę.
Jeśli chcecie uzyskać efekt równo polukrowanej babki bez zacieków: lukier musi być odrobinę rzadszy.
UWAGA: lukrujemy zawsze wystudzone ciasto, w przeciwnym razie babka "wypije" lukier. 

 
 



18 marca 2018

Tort Sachera




Tort Sachera - w mojej świadomości to wykwintny wypiek. Pojawił się w rodzinnym repertuarze ciast na święta parę lat temu, kiedy moja Mama przygotowała go pierwszy raz, a ja już po pierwszym kęsie wiedziałam, że to coś wyjątkowego, na specjalne okazje.
Poza tym spójrzmy prawdzie w oczy: prawie pół kilo czekolady robi swoje ;)

Trzy elementy: czekoladowe ciasto, morelowa marmolada i ganache pokrywający całość gładką, aksamitną warstwą - każdy z tych elementów jest równie ważny.

Biszkopt musi być napowietrzony, upieczony tak, aby nie był zbyt suchy.
Ganache gładki i wylany na tort od razu, gdy po wymieszaniu uznacie, że jest gotowy.

Ja niestety poczekałam z moim ganachem o tę chwilę za długo - a szkoda, bo w rondelku wyszedł idealny, aksamitny i gładki. Zamiast wylać go odważnie od razu i pozwolić, aby spłynął po bokach tortu, poczekałam, aż lekko zgęstnieje. Po wylaniu na tort zaczął szybko tężeć i zastygać na bokach, tworząc piękne, rustykalne zacieki - w przypadku innych wypieków pewnie bym tego już nie dotykała, ale bardzo chciałam mieć klasyczny tort Sachera i zaczęłam kombinować przy polewie szpatułką.. I tak się zaczęło :) W końcu chwyciłam za szprycę i wycisnęłam na wierzchu wzorek. Skończyło się na makaronikach, które dostałam na Dzień Kobiet - zrobiłam z nich puder, wstawiłam tort do lodówki i poszłam spać medytując nad tym, że czasem jedna maleńka chwila tak bardzo potrafi zaważyć na końcowym efekcie naszego projektu.






Podaję Wam przepis na ten tort - jest to receptura ze strony Moje Wypieki, jednak zmodyfikowana w zasadzie w jednym punkcie. Dla mnie kluczowym wizualnie i smakowo elementem jest pasek marmolady z moreli, dlatego uprzedzam: nie używajcie dżemu czy konfitury morelowej. To musi być twarda marmolada, czyli przetarte dokładnie owoce, na tyle odparowana z wody, aby pod ciężarem ciasta nie wypłynęły na zewnątrz i nie zniszczyły polewy z ganachu. Jako, że zima na całego i morelowe drzewka nawet jeszcze nie wypuściły swoich pączków - zamiast świeżych owoców użyłam suszonych i z nich przygotowałam marmoladę.




Tort Sachera


Biszkopt

  • 200 g gorzkiej czekolady
  • 125 g masła
  • 8 żółtek w temperaturze pokojowej
  • 10 białek w temperaturze pokojowej
  • szczypta soli
  • 140 g cukru pudru, lekko aromatyzowanego wanilią
  • 125 g mąki pszennej, przesianej
Marmolada morelowa
  • 200 g suszonych moreli
  • szklanka wrzątku
  • 1 łyżeczka agaru
Polewa (ganache)

  • 200 g gorzkiej czekolady
  • 160 g śmietany kremówki 30%




Czekoladę pokroić na kawałki i rozpuścić w kąpieli wodnej. Osobno roztopić masło, przestudzić. 


Piekarnik nagrzać do 170 st. C. - termoobieg lub 180 st. C góra-dół. Przygotować dwie formy o średnicy 22-24 cm, ich dna wyłożyć papierem do pieczenia (piekłam tort o średnicy 22 cm). 

Do dużej miski wbić żółtka, zmiksować, a następnie wlać wystudzone masło i czekoladę, dokładnie zmiksować. Mieszanina będzie dosyć gęsta. 

Białka ubić ze szczyptą soli na sztywno, uważać aby ich nie przebić. Dodać trzecią część białek do masy czekoladowej i zmiksować, aż masa stanie się nieco luźniejsza, dodać przesianą mąkę i zmiksować do połączenia składników (niezbyt długo). Szpatułką dodać pozostałe białka i wmieszać je ręcznie w ciasto.

Formy napełnić masą i piec 30-35 minut z termoobiegiem lub ok 40 minut (góra-dół). Wyjąć kiedy ciasto będzie upieczone w środku, starając się nie przeciągać zbyt długo (wtedy biszkopt będzie suchy). 

W międzyczasie przygotować marmoladę. Morele zalać w niedużym rondelku wrzątkiem, zagotować i zostawić na małym ogniu pod przykryciem na 15 minut. Zmiksować, przestudzić. Dodać agar, dokładnie wymieszać, doprowadzić jeszcze raz do wrzenia i gotować, aż masa będzie gęsta niczym puree. 

Upieczone biszkopty przestudzić, ten z najgładszym wierzchem wybrać na górę, spód ściąć delikatnie nożem, podobnie wierzch spodniego biszkoptu - aby ciasto łatwiej połączyło się z marmoladą. 
Spód umieścić w dobrze dopasowanym rancie, posmarować marmoladą, wyrównać i nałożyć wierzch. Odstawić na chwilę aby marmolada całkiem stężała (agar tężeje w temperaturze pokojowej ale można wstawić tort do lodówki aby przyspieszyć ten proces).

Kiedy tort będzie schłodzony wyłożyć go na kratkę (pod spód warto podłożyć talerz albo tacę na ściekającą czekoladę)

Przygotować ganache: do rondelka wlać śmietankę i wrzucić połamaną czekoladę. Rozpuszczać na wolnym ogniu mieszając, gdy tylko czekolada będzie już PRAWIE całkowicie rozpuszczona natychmiast zdjąć z ognia i mieszać jeszcze do całkowitego rozpuszczenia i połączenia ze śmietanką (trzymanie zbyt długo na ogniu powoduje to, że polewa zaczyna się robić gęsta i grudkowata niczym pasta). 

Natychmiast wylać na ciasto i pozwolić aby czekolada spłynęła po bokach, delikatnie wyrównać.

Czekoladę zebraną spod kratki można przełożyć do rękawa i wycisnąć wzorki, bądź bardziej tradycyjnie, napis Sacher na wierzchu. 







26 lutego 2016

Pudding chia i granola




To nie jest wpis sponsorowany, a post w którym chciałabym się podzielić swoją radością wygranej w konkursie Wedla. Co prawda rozstrzygnięcie było już ponad 2 miesiące temu, ale w międzyczasie każdy inny wpis wydawał mi się taki ważny do wrzucenia, że odkładałam to cały czas na następny raz.

Nigdy wcześniej nie udało mi się wygrać dużej nagrody w żadnym konkursie. Aż do przełomu listopada i grudnia ubiegłego roku, kiedy splot okoliczności sprawił, że miałam akurat luźne przedpołudnie i ochotę na zrobienie bałaganu w kuchni, a natknęłam się tego poranka także na konkurs Wedla w którym do wygrania było moje marzenie - mikser Kitchen Aid - więc była okazja, aby połączyć przyjemne z pożytecznym.
Jako że danie musiało spełniać kryteria następujące: 
- być śniadaniem
- mieć w składzie czekoladę lub inny produkt Wedla
- i być autorskim pomysłem
postanowiłam połączyć moje ulubione śniadaniowe smaki z ostatnich miesięcy, czyli granolę i pudding chia. Na dodatek absolutnie wszystkie składniki miałam w spiżarni! Mimo, że byłam zadowolona z efektu, bo tego dnia nawet słońce mi sprzyjało kiedy robiłam zdjęcia (z synkiem w chuście, na plecach) nie wierzyłam w wygraną ponieważ przepisów było w dniu zamykania zgłoszeń ponad 700. Kiedy przypomniałam sobie tydzień potem o tym konkursie i zobaczyłam na stronie w zwycięskiej galerii swoje zdjęcie z radości skakałam i śmiałam się, a moje dzieci przerażone płakały, widząc swoją matkę w zupełnie nie spotykanym wcześniej wydaniu :) Musiałam powściągnąć emocje, a potem jeszcze wykazać odrobinę cierpliwości czekając na wymarzony sprzęt. W dniu Sylwestra dotarł, zaraz przed wyjściem na imprezę, i, uwierzcie mi, miałam szczerą ochotę piec chleby i bułki, zamiast tańczyć.



Przepis może wydawać się skomplikowany, i to jeszcze na śniadanie. Nic bardziej mylnego. Granolę można zrobić w większej ilości i przechowywać w słoiku, naprawdę się to opłaca, tym bardziej jeśli dysponujecie 2 dużymi blachami w piekarniku. Składniki granoli także mogą być dowolne: ważne aby było trochę płatków (owsianych, żytnich, orkiszowych itp), trochę tłustych składników takich jak dowolne orzechy, pestki, kokos, opcjonalnie coś słodzącego i spajającego - dowolny syrop - ja na co dzień używam na zmianę syropu z ryżu, daktylowego lub klonowego. Ostatnim składnikiem, który warto dodać aby granola była aromatyczna jest olej kokosowy. Ja dodatkowo lubię jeszcze kiedy pośród dużych elementów granoli jest coś malutkiego, graficznego jak kropka nad "i" (skrzywienie zawodowe) jakieś małe nasionka jak naprzykład chia, mak lub, jak w tym przypadku popping z amarantusa, który pięknie się zezłocił w piekarniku. Taka granola to pyszne i świetne śniadanie, z dodatkiem jogurtu lub mleka (np. owsianego).
Pudding chia także można zrobić wieczorem, przed spaniem, czasami tak robię - zalewam nasionka w słoiku mlekiem lub wodą, po 15 minutach potrząsam mocno aby równomiernie napęczniały i zostawiam w lodówce do rana.
Gruszka i jogurt to dodatki w tym zestawieniu, nie obowiązkowe ale bardzo miłe w smaku :)



 

Czekoladowy pudding chia z gruszką i pieczoną granolą 

Składniki na 2 porcje 
 Pudding:
  • 40g czekolady gorzkiej startej na tarce o drobnych oczkach
  • 2 łyżki nasion chia (szałwii hiszpańskiej)
  • 1/2 szklanki mleka ryżowego (lub migdałowego/owsianego)
 Granola i gruszka:
  • 1 garść poppingu z amarantusa
  • 1 garść nasion słonecznika
  • 1 garść pestek dyni
  • 1 garść jagód goji
  • 1 garść płatków kokosowych
  • 1 garść orzechów laskowych
  • 2 łyżki syropu daktylowego (może być również z agawy albo z ryżu)
  • duża, miękka gruszka obrana ze skórki i pokrojona w kostkę
  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • oraz do podania mały kubek jogurtu naturalnego

Czekoladowy pudding chia:
Do ćwierćlitrowego słoiczka wsypujemy starta czekoladę, zalewamy 2 łyżkami wrzątku, zakręcamy i wstrząsamy słoikiem, aż mieszanina się rozpuści. Dolewamy mleko roślinne, wsypujemy nasiona chia, zakręcamy i ponownie wstrząsamy. Odstawiamy na 15 minut, po tym czasie wstrząsamy i zostawiamy na kolejne 15 minut. Można to zrobić wieczorem, aby rano pudding był gotowy.

Duszona gruszka:
W międzyczasie pokrojoną gruszkę wrzucamy do rondelka, dodajemy łyżkę syropu daktylowego i łyżkę wody. Dusimy na wolnym ogniu, aż owoc całkowicie się rozpadnie, w zależności od dojrzałości gruszki - 10-15 minut, po tym czasie gruszka powinna mieć postać delikatnego dżemu.

Pieczona granola:
Do miski wrzucam wszystkie sypkie nasiona i orzechy, dodaję rozpuszczony olej kokosowy i mieszam. Wykładam na patelnię i prażę na średnim ogniu, uważając aby granola się nie przypaliła. Pod koniec dodaję syrop daktylowy i mieszam, aż całość poskleja się w nieregularne grudki.
Zazwyczaj granolę przygotowuję w dużych ilościach w piekarniku - jeśli chcesz zrobić od razu zapas na dłużej zmultiplikuj proporcje, wymieszaj ziarna i orzechy z olejem i syropem w misce i przełóż je na wyłożoną papierem do pieczenia blachę, a następnie wstaw do piekarnika nagrzanego do 180 st.C na 20-25 minut. Pamiętaj aby od czasu do czasu granolę przemieszać!

Do 2 szklanek przekładamy pudding, następnie nakładamy po łyżce duszonej gruszki, po 2 łyżki jogurtu naturalnego. Na wierzchu układamy przestudzoną granolę.




31 stycznia 2016

Domowe marshmallows i gorąca czekolada





Moje dzieciństwo to były lata osiemdziesiąte, czas marzeń i nieograniczonej, szalonej wyobraźni. To co teraz jest trendem i modą, ubrane w fajne słowa: slowlife, livefolk, minimalizm i handmade - w tamtych czasach było normalnością i często przymusem. Pamiętam jak Mama szyła ubranka dla mojej jedynej Barbie kupionej w Peweksie, jak normalną rzeczą było robienie zapasów na zimę i jedzenie sezonowych warzyw (bo truskawek i pomidorów nawet zimą nie było szans kupić - wspaniale!), człowiek był cały czas offline, a większość spotkań ze znajomymi to były domówki. Jeśli można było coś zrobić samemu - to po prostu się to robiło. Teraz patrzę na to z tęsknotą, ale wtedy z perspektywy dzieciaka marzyłam o plażach i palmach Beverly Hills 210, o supermarketach z wózkami do których można wkładać banany na fioletowych tackach, pudełka z płatkami śniadaniowymi i mleko w kartonie. A na kolację pić czekoladę z pianką...

 

 

Domowe marshmallows

Składniki:
  • 1/2 szklanki wody
  • łyżka żelatyny
  • szklanka cukru
  • duża szczypta soli
  • cukier puder
  • olej o naturalnym zapachu

Kwadratową ceramiczną lub szklaną formę smaruję cienko olejem i obsypuję cukrem pudrem.
Żelatynę namaczam w 1/4 szklanki zimnej wody (połowa podanej porcji), odstawiam.
Do rondelka wlewam pozostałe 1/4 szklanki wody, wsypuję cukier i stawiam na średnim ogniu, mieszam i podgrzewam aż cukier się rozpuści. Wtedy dodaję namoczoną żelatynę, chwilę mieszam a potem podkręcam ogień do maksimum, przestaję mieszać  i gotuję 1 minutę lub do czasu, aż mieszanina nie osiągnie temperatury 110 st. C ( metoda z termometrem jest pewniejsza).
Od razu zestawiam z pieca i przelewam do miski. Zostawiam na 5 minut.
Dodaję sól i zaczynam miksować na wolnych obrotach przez 2 minuty, aż mieszanina się zacznie pienić. Następnie miksuję na najwyższych obrotach przez 10-15 minut, do podwojenia objętości i do momentu, aż masa będzie puszysta. Przekładam ją do ceramicznej formy, wygładzam szpatułką (można ją posmarować olejem gdyby się bardzo kleiła) i odstawiam na minimum 3 godziny do stężenia. Po tym czasie wyjmuję masę z formy, posypuję cukrem pudrem i kroję na kwadraty lub wycinam kształty foremkami do ciastek.

Czekolada na gorąco - przepis podstawowy

Składniki na 4 filiżanki lub 2 kubki

  • tabliczka gorzkiej czekolady dobrej jakości
  • 1 łyżeczka naturalnego kakao
  • 500 ml mleka

Mleko podgrzewam. Czekoladę i kakao wkładam do malaksera i miksuję na proszek. Mój malakser ma dzbanek odporny na wysoką temperaturę więc zalewam czekoladę gorącym mlekiem i miksuję jeszcze chwilę, można też proszek przesypać do gorącego mleka i pozwolić aby składniki się połączyły. Czekoladę przelewam do filiżanek i podaję gorącą z piankami marshmallows.


Czekolada na gorąco -  4 wariacje smakowe

Oto 4 propozycje modyfikacji podstawowego przepisu:

Czekolada z chilli i cynamonem
Przez 10 minut podgrzewam mleko z kawałkiem cynamonu i papryczką chilli przekrojoną na 3 kawałki. Odstawiam gorące na kolejne 10 minut aby przeszło aromatem przypraw. Zanim wymieszam mleko z czekoladowym proszkiem odcedzam je przez sito.

Czekolada z masłem orzechowym
Do mikstury dodaję 3 łyżki masła orzechowego i szczyptę soli.

Czekolada piernikowa
Do mikstury dodaję łyżeczkę syropu klonowego i łyżeczkę przyprawy do piernika.

Czekolada lawendowa
Ciemną czekoladę zastępuję białą, nie używam wtedy kakao, mleko podgrzewam przez 10 minut z łyżeczką kwiatów lawendy i odstawiam na 10 minut. Odcedzam i zalewam gorącym mlekiem zmiksowaną czekoladę.







Przepis na domowe marshmallows zawdzięczam I am a food blog


10 października 2015

Śliwki i czekolada



Lato już odeszło a wraz z nim kurczą się sezonowe warzywniaki porozstawiane wzdłuż głównych deptaków. Kupiłam ostatnie już chyba w tym roku śliwki węgierki - były mniej soczyste, za to mięsiste, słodkie i bardzo aromatyczne. Idealne do zamienienia ich w powidła z dodatkiem czekolady, które moja córka akceptuje jako jedyne spośród dżemów, co lepsze, uważa że są prawie tak samo dobre jak nutella - a to spory komplement.
Trudno mi stawiać smakowo obok siebie nutellę oraz śliwki z czekoladą, jedynym podobieństwem jest chyba szklany słoik i zakrętka, mimo to cieszę się, że póki co wygrywam śliwkowymi powidłami z tą uwodzicielską i napakowaną tłuszczami trans mazią. Choć muszę przyznać, mam ogromny, dziecięcy sentyment do nutelli - te słoiki przysyłane w paczkach z zagranicy, chowane w kredensie i wydzielane na kromeczkach - te marzenia, żeby tak dorwać cały słoik i go wyjeść łyżką :) Dlatego też staram się prowadzić dom wolny od nutelli, bo wiem, że ten słoik indukuje we mnie niepohamowane dziecko :)







Powidła znam z tego forum, podaję tutaj przepis za Joanną z moimi modyfikacjami:

Śliwki & Czekolada

  • 2,5 kg wypestkowanych dojrzałych śliwek węgierek
  • 700g cukru ( ilość zależna od stopnia dojrzałości śliwek)
  • 2 opakowania cukru z wanilią
  • 80 g kakao Deco Morreno
  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady

Śliwki umyć i wypestkować. Można je zmielić w maszynce, ja wrzuciłam je w całości razem z cukrem i cukrem z wanilią i zblendowałam kiedy się trochę podgotowały. Powidła smażymy jak tradycyjne powidła do ulubionej gęstości - można odstawiać i smażyć 3 dni. Na sam koniec do gorących powideł dodałam kakao i pokruszoną czekoladę. Przełożyłam powidła do wypieczonych w piekarniku wcześniej słoików i dodatkowo pasteryzowałam je w temp. 120 st.C w piekarniku przez 20 minut.


 

Techniczne porady

Wyparzanie
Słoiki od jakiegoś czasu tylko wyprażam w piekarniku - wkładam umyte i osuszone słoiki do zimnego piekarnika i ustawiam go na 120 st.C. Czas prażenia: ok 20 minut.

Pasteryzacja 
Napełnione słoiki pasteryzuje także w piekarniku w podobny sposób jak w przypadku wyparzania: wkładam je do zimnego piekarnika, ustawiam temp. na 120 st.C i pasteryzuję ok 20 minut.



Etykiety na przetwory

Najlepszy wg mnie sposób na etykiety to zwykły papier i..mleko. Drukuję etykiety na najzwyklejszym papierze i po docięciu smaruję cienko mlekiem, przykładam do słoiczków i...gotowe! Mleko po wyschnięciu utlenia się, zostaje tylko cieniutka warstwa cukru mlecznego, który w suchej spiżarni nie pleśnieje i nie ma zapachu za to świetnie trzyma etykiety na miejscu i bardzo łatwo się potem zmywa.

Jeśli podobają się Wam moje proste etykiety na słoiki z powidłami to na końcu wpisu udostępniam  arkusze do wydruku, wystarczy potem rozciąć, posmarować mlekiem i voila! 

EDIT 2017: Zamieszczam zaktualizowane etykiety do wydruku :)
Śliwki w czekoladzie - etykieta 2017 -> klik
Plums and chocolate - label 2017 - > click






Enjoy!


6 października 2008

B jak Brą..Brownies!



Jeśli dałoby się posmakować koloru to kolor brązowy smakowałby..oczywiście jak brownie! To zmaterializowane marzenie czekoladowych maniaków takich jak ja i mój mąż.
Chrupiąca i cienka skorupka pokrywa rozpływający się w ustach wilgotny, c
zekoladowy miąższ, a kiedy ostrym nożem pokroić ją w kwadraty dostojna pani Brownie przekształaca się w kilkanaście ciastek, którym nie sposób się oprzeć.
Aż dziw bierze, że z takiej niedoskonałości (wszak brownies powstało jako zręczny sposób poradzenia sobie z zakalcem) powstała taka doskonałość.
Dla mnie nie ma bardziej zmysłowego ciasta!

Brownies
Przepis autorstwa Agnieszki Kręglickiej.

Składniki:
2 tabliczki (200 g) gorzkiej czekolady
1 kostka (200 g) masła
100 g mąki
300 g cukru
6 jaj
50 g łuskanych włoskich orzechów

Czekoladę rozpuściłam razem z masłem w misce umieszczonej nad garnkiem z gotującą się wodą. Przestudziłam. Jajka dobrze ubiłam, następnie dodałam cukier w czterech turach, za każdym razem dobrze mieszając, potem w dwóch turach przesianą mąkę. Na koniec do masy wmieszałam mikserem przestudzoną czekoladę. Blaszkę o wymiarach 20x30 cm posmarowałam lekko masłem i wyłożyłam pergaminem a następnie wypełniłam masą. Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni Celsjusza i piekłam 20 minut.
Lekko przestudziłam i pokroiłam w kwadraty.
Najbardziej lubię brownie w duecie z dużą szklanką zimnego mleka.


Do ciasta można dodać pokruszone orzechy lub rodzynki namoczone w rumie, kusiłoby mnie też połączenie z wiśniami z likieru, jednak czyste brownie to dla mnie klasyka smaku.