8 października 2019

Pudding jaglano-cytrynowy z pieczonymi śliwkami




W tym tygodniu, na moim profilu instagramowym w ramach wyzwania #projektsezon gotujemy i pieczemy oraz fotografujemy ze śliwkami w roli głównej, tak więc dziś zapraszam Was na pudding jaglano-cytrynowy z dodatkiem śliwek właśnie.
Jaglane puddingi według mnie najlepiej wychodzą w wersji cytrynowej - cytryna niweluje posmak jaglanki, który dla wielu może być nieprzyjemny. Dodatek czegoś słodzącego w takiej wersji jest więc nieunikniony - ja użyłam miodu, ale z powodzeniem można użyć ksylitolu, erytrolu czy innych zamienników. W ostateczności, czy z braku laku zawsze pozostaje cukier ;)

Do pieczonych śliwek natomiast nie ma potrzeby sypać ani lać żadnego słodzidła, ponieważ uwierzcie mi - pieczenie tych owoców wydobywa z nich naturalną słodycz, co więcej, kombinacja przypraw, zwłaszcza obecność cynamonu "osładza" je.

Zanim sezon śliwkowy przeminie - spróbujcie poszaleć z tymi owocami.




Pudding jaglano-cytrynowy z pieczonymi śliwkami

 

Składniki:
  • 100 gram kaszy jaglanej
  • szczypta soli 
  • puszka (400ml) mleka kokosowego
  • szklanka wody
  • cytryna niewoskowana
  • 1-2 łyżki miodu
     
  • 300-400g śliwek węgierek
  • 2 łyżki masła
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki mielonego kardamonu
  • szczypta mielonej gałki muszkatołowej
  • 2 obroty młynka lub duża szczypta świeżo mielonego czarnego pieprzu

Kaszę jaglaną zalać wodą i mlekiem kokosowym, posolić, zagotować w garnku z podwójnym dnem, od razu po zagotowaniu zmniejszyć ogień do minimum. Na wierzch kaszy położyć kawałek pergaminu, tak aby się przykleił do powierzchni. Gotować 30 minut, pod koniec koniecznie sprawdzać czy się nie przypala, ew. zdjąć pergamin i przemieszać.
Po ugotowaniu schłodzić.

Piekarnik nagrzać do 180 st. C.
Śliwki wypestkować, włożyć do żaroodpornego naczynia wysmarowanego masłem, wrzucić resztę masła, przyprawy, piec przez 30 minut.

Do przestudzonego puddingu jaglanego dodać sok i skórkę z 1/2 cytryny oraz miód, dokładnie wymieszać.
Upieczone śliwki posypać skórką cytrynową z 1/2 cytryny.
Podawać razem z puddingiem.

1 sierpnia 2019

Sernik ze śliwkami i orzechowym spodem



Pamiętacie zabawę w skojarzenia? To była jedna z tych zabaw, w którą grało się w deszczowe, sierpniowe dni na wakacjach pod namiotem, kiedy lato robiło sobie przerwę od wygrzewania ciał letników i zaciągało swoje okna zasłonami chmur napęczniałych od deszczu. 

Na brązowych, opalonych dziecięcych nóżkach dyndały ubłocone gumiaki, siedziało się przy stole w samych podkoszulkach i kąpielówkach i grało się w państwa-miasta, kalambury albo statki. Wakacyjne przybory do pisania to był blok i ubogie w pigmenty kredki z wiejskiego sklepu co otwarty był tylko od 16.00 do 17.00. Kiedy wszystkie gry świata zostały już wygrane bawiliśmy się w skojarzenia jedząc ogórki, śliwki albo papierówki przyniesione od gospodyni, ze wsi. 

Wracając do skojarzeń: z czym kojarzy Wam się słodka bułka tarta podsmażona na maśle? Mnie przychodzą na myśl albo leniwe pierogi z serem na słodko, albo knedle ze śliwkami. 

Ten sernik to moja zabawa w skojarzenia - jedząc sernik z palonym masłem z tego przepisu pomyslałam o leniwych pierogach, z kolei smak słodkiej bułczanej zasmażki to dla mnie knedle ze śliwkami. Zabawa w skojarzenia w kuchni to niezła frajda - szukanie połączeń, które tkwią w naszych wspomnieniach, w wyobraźni, w preferencjach smakowych. 

Czy da się skojarzyć te trzy smaki: orzechowej, słodkiej zasmażki, twarogu i śliwek w jedno? 

Odpowiedź brzmi: da się, a to połączenie jest genialne!



Sernik ze śliwkami i orzechowym spodem 


składniki na małą tortownicę 18-20 cm:


spód:
  • 50g orzechów laskowych (można zastąpić gotowymi zmielonymi orzechami laskowymi)
  • 120g masła
  • 1 szklanka bułki tartej
  • 1/2 szklanki cukru
  • szczypta soli

masa sernikowa (składniki w temperaturze pokojowej):
  • 1/2 kg zmielonego twarogu (użyłam Twarogu Sernikowego z Mascarpone President)
  • 3 duże jajka zerówki
  • 150g cukru pudru
  • ziarenka z 1/2 laski wanilii 
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżka soku z cytryny
masa śliwkowa:
  • 10 dużych, dojrzałych śliwek
  • 1 łyżka pektyn do dżemów
  • 3 łyżki cukru
  • sok z 1/2 pomarańczy + skórka
  • szczypta cynamonu

Orzechy prażyć na blasze w piekarniku nagrzanym do 200st. C przez 10 minut, uważać aby się nie spaliły. Przesypać na czysty ręcznik kuchenny, zawinąć i wystudzić. Skórka z orzechów powinna po tym czasie łatwo zejść przy pocieraniu ręcznikiem. Przestudzone orzechy zmielić w malakserze na mąkę. 
Bułkę przesmażyć na patelni z masłem i solą, dodać cukier i zmielone orzechy. Wymieszać dokładnie. 
Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia: najpierw położyć kawałek papieru na dno tortownicy, rant osobno wyłożyć paskiem papieru, złożyć całość. Owinąć na zewnątrz szczelnie dwoma warstwami folii aluminiowej. 
Wysypać przesmażone składniki na spód i wyrównać dno oraz boki łyżką, a następnie delikatnie ubić szklanką. Boki powinny być równej wysokości, natomiast nie muszą być równej grubości, sernik ma mieć rustykalny charakter. 
Schłodzić w lodówce.

Piekarnik ustawić na 180st. C góra-dół. 

Do miski przełożyć twaróg i cukier puder, dokładnie utrzeć, a następnie dodawać po jednym jajku i miksować. Dodać mąkę ziemniaczaną, wanilię i sok z cytryny, zmiksować.

Delikatnie przełożyć masę sernikową na schłodzony spód. Tortownicę umieścić w większej foremce albo naczyniu żaroodpornym i wypełnić wodą do połowy wysokości tortownicy. 

Włożyć do piekarnika i piec 35 minut. Po upieczeniu zostawić sernik w piekarniku i studzić przy uchylonych drzwiczkach. Następnie tortownicę przełożyć na noc/na kilka godzin do lodówki. 

W międzyczasie przygotować śliwki: owoce wypestkować i pokroić na kawałki, przełożyć do rondelka, zasypać cukrem, dodać skórkę i sok z pomarańczy oraz cynamon, wymieszać i postawić na gazie. Gotować aż owoce się rozpadną. Posypać pektynami i dokładnie wymieszać .
Śliwki można przetrzeć przez sito aby uzyskać aksamitny mus, jednak osobiście wolę całe owoce ponieważ w skórce kryje się mnóstwo smaku, a sernik w takiej formie ma wyjątkowy, rustykalny charakter. 

Przestudzoną masę śliwkową przełożyć na schłodzony sernik i wyrównać. Przed podaniem schłodzić, aż warstwa śliwkowa lekko stężeje. 



Tajemnice doskonałego sernika

15 października 2017

Jesienna tarta w stylu amerykańskim



Trudno już dostać takie węgierki, jakie rosły w sadzie mojej prababci: ciężko odchodzące od pestki małe, czarne śliweczki, o miąższu złotym i słodkim jak miód oraz skórce gorzkiej, ale łatwej do ściągnięcia z owocu. Powyginane, stare drzewka, na których rosły miały wysokie i chude pnie oraz gąszcz cieniutkich i gęstych gałązek, które łatwo się łamały. Chodziłam wokoło tych drzew, jako mała dziewczynka, gałązki chrupały pod stopami, a ja szukałam tylko tych śliwek, które srebrzyły się wśród trawy - im bardziej srebrzyste tym większe prawdopodobieństwo, że dopiero spadły z gałęzi i że są świeże i soczyste w środku. Kiedy je jadłam czułam nie tylko ich smak, ale też przydymiony aromat powietrza: butwiejących liści, pierwszych dymów z komina (wtedy jeszcze chyba nikt nie palił plastikiem...) i jesiennych, suchych traw.





Nie potrafię teraz znaleźć identycznych śliwek, jak te prababci, choć jeśli się postarać, można znaleźć dobre węgierki: drobne, z pomarszczonym brzuszkiem i srebrzystą skórką. Udało mi się takie dostać na straganie, więc postanowiłam nawiązać do tamtych wspomnień. Do śliwek dodałam korzenne przyprawy, które kojarzą mi się z pachnącym jesiennym powietrzem tamtych lat, którego na próżno teraz szukać w moim mieście. Ciasto na tartę z zachowanymi dzięki chłodzeniu grudkami tłuszczu po upieczeniu listkuje, chrupiąc w ustach i uwalniając aromat masła.

Mimo, że nie jest to najprostszy przepis, warto poświęcić jakieś powolne sobotnie przedpołudnie na to, aby pośród tych prostych czynności powspominać lato i te dobre chwile, które minęły.Przygotowałam go na konkurs kulinarny Hendi "Dobrze przyprawiony przepis godny Mistrza", bo uważam, że śliwki doskonale komponują się z korzennymi przyprawami, tworząc wyjątkowe, jesienne połączenie.


https://www.hendi.pl/konkurs.html




Jesienna tarta w stylu amerykańskim 


Ciasto kruche:
  • 2,5 szklanki mąki pszennej
  • 200g zimnego masła
  • 4 łyżeczki cukru
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1 jajko
  • 1 łyżka lodowatej wody

Nadzienie:
  • 3 twarde i kwaskowate jabłka
  • 500g śliwek węgierek
  • 2 łyżki masła
  • 4 łyżki cukru
  • sok z 1/2 cytryny
  • łyżeczka cynamonu
  • 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1 strąk kardamonu
  • 2 goździki
  • 3 ziarenka pieprzu
  • 1 łyżeczka świeżo tartego imbiru

Mąkę, cukier, sól mieszamy w dużej misce. Dodajemy masło pokrojone w kostkę i rozcieramy z mąką opuszkami palców (można to zrobić w malakserze w trybie pulsacyjnym). Ciasto powinno przypominać okruchy chleba. Jeśli grudki masła są bardzo miękkie miskę trzeba włożyć do lodówki na 10 minut aby się schłodziły. Dodajemy rozbełtane jajko i łyżkę lodowatej wody. Szybko zagniatamy ciasto w kulę, formujemy dysk i owinięte w folie spożywczą wkładamy do lodówki na 1 godzinę.

W międzyczasie przygotowujemy nadzienie; wszystkie przyprawy ucieramy w moździerzu. Jabłka obieramy ze skórki i kroimy w kostkę, śliwki pestkujemy i kroimy na niewielkie kawałki. Owoce mieszamy delikatnie z sokiem z cytryny i cukrem. W dużym rondlu rozpuszczamy masło i wrzucamy owoce, podgrzewamy, aż owoce puszczą większość soku (około 8 minut). Zdejmujemy rondel z ognia i odcedzamy na sicie zachowując soki (!). Następnie redukujemy na średnim ogniu odcedzony sok z owoców, aż powstanie syrop. Owoce, syrop i przyprawy mieszamy w misce i odstawiamy aby przestygły.

Wyjmujemy ciasto z lodówki i dzielimy na dwie części. Jedną odkładamy spowrotem do lodówki, z drugiej wałkujemy okrąg na tyle duży, aby dało się nim wyłożyć talerz do zapiekania i jego boki i aby ciasto jeszcze wystawało poza brzegi talerza ok. 1-2 cm. Rozwałkowany okrąg wkładamy między dwa kawałki papieru do pieczenia i chłodzimy w lodówce przez min. 10 minut. Następnie wykładamy ciastem wysmarowany masłem talerz lub formę i wstawiamy do lodówki.

Rozgrzewamy piekarnik do 190 st.C. Z lodówki wyciągamy drugą połowę ciasta i wałkujemy z niej okrąg o średnicy dna talerza + 2 cm. Wkładamy rozwałkowany okrąg między papier do pieczenia i schładzamy 10 minut.

Wyciągamy formę wyłożoną ciastem i napełniamy ją schłodzonym nadzieniem formując na środku kopczyk. Wyciągamy z lodówki rozwałkowany wierzch ciasta: można nim nakryć nadzienie w całości i wyciąć tylko otwory wentylacyjne na górze, bądź pokroić na paski i zrobić gęstą kratkę (ja wybrałam tym razem drugą wersję). Zwisające poza ranty formy ciasto zawijamy do góry łącząc z wierzchem tarty i zaciskając formujemy ozdobny rant. Smarujemy wierzch rozbełtanym jajkiem i posypujemy cukrem.

Ostatni raz chłodzimy tartę przez 10 minut, a następnie wkładamy do rozgrzanego pieca i pieczemy 50 minut. Przed podaniem tarta musi dobrze ostygnąć, co jest chyba najtrudniejszym zadaniem :)


16 października 2015

Chleb z orzechami laskowymi i rozmarynem



"Chleb od dawna był powiązany z sensem życia - duchowo, fizycznie i symbolicznie. Przetrwał kultury i był przedmiotem niezliczonych konfliktów."
To wstęp do świetnego reportażu o piekarni Manresa Bread w Kaliforni, będącej odnogą 2-gwiazdkowej restauracji Manresa, prowadzonej przez Davida Kincha. Reportażu o czymś więcej niż zwykłej, rutynowej czynności mieszania kwasu, mąki i wody i formowania z tego bochenków. Bardzo odprężyła mnie lektura tego artykułu, zilustrowana przepięknymi fotografiami.

Myślę, że nie trudno odnaleźć pasję w pieczeniu chleba. Chleb jest prosty, ale wymagający. Może składać się z trzech składników - mąki, wody i soli, a jednocześnie mieć za każdym razem inną formę i inny smak. To tak naprawdę ręka i uważność piekarza wpływa na to jaka będzie skórka, jaki miąższ, czy chleb będzie lekki czy zbity, czy jednolity w strukturze czy zróżnicowany.
Za każdym razem gdy piekę chleb ocieram się o niewiadomą. Niby mam kontrolę - bo robię wszystko jak należy, pilnuję temperatury, wagi, czasu a jednak za każdym razem nawet udany wypiek nie jest dla mnie tak oczywisty - zaskakuje mnie, kiedy wpatruję się w szybkę piekarnika. Niby mam kontrolę, ale trochę jej jednak nie mam. A mimo to dostaję prosto z pieca pachnący, gorący i trzaskający jeszcze bochenek chleba. Wdzięczność. 

World Bread Day 2015 (October 16)

Dzisiaj jest Światowy Dzień Chleba. Od 2006 roku temu wydarzeniu towarzyszy niesamowita akcja blogerów z całego świata, który w tym dniu pieką i dzielą się swoimi chlebami na blogach - więcej możecie przeczytać na blogu Zorry - tutaj.
Ja z tej okazji upiekłam prosty i niewymagający chleb, który swój aromat czerpie z ciekawych dodatków bardziej, niż ze skomplikowanej fermentacji - myślę, że może być zachętą dla każdego kto nie piekł jeszcze i chciałby spróbować upiec swój bochenek chleba. Przepis po lekkiej modyfikacji pochodzi z książki "Chleb" Jeffreya Hamelmana.




Chleb z orzechami laskowymi, rozmarynem, śliwkami i koprem włoskim

Przepis na 2 duże bochenki

  • 450g mąki pszennej razowej
  • 450g mąki pszennej chlebowej
  • 620g wody (3 5/8 szklanki)
  • 17g soli
  • 5g drożdży instant
  • 2 łyżki nasion kopru włoskiego
  • 2 łyżki posiekanego rozmarynu
  • 1 szklanka uprażonych i obranych ze skórki orzechów laskowych
  • 1 szklanka suszonych śliwek, pokrojonych (w oryginale suszonych fig)

Wszystkie składniki oprócz orzechów i śliwek wkładam do miksera i mieszam hakami przez 3 minuty do połączenia składników. Ciasto powinno być niezbyt luźne. Po tym czasie mieszam przez kolejne 3 minuty na drugiej prędkości. Dodaję orzechy i śliwki (lub figi). Mieszam tylko tyle, aby składniki się równo rozłożyły w cieście. 
Odstawiam ciasto w przykrytej misce na 2 godziny, po 1-szej godzinie odgazowuję i składam, a następnie ponownie odstawiam w cieple miejsce. 
Po upływie 2 godzin dzielę ciasto - dziś podzieliłam je na 3 nierówne części, z których potem zrobiłam chleb wyrastający w koszyku, chlebek z foremki oraz bułeczkę. Podzielone na części ciasto zaokrąglam i zostawiamy na blacie na 20 minut, przykryte folią. Następnie formuję ścisłe bochenki i odstawiam do wyrośnięcia przykryte ściereczką na 1,5 godziny.
Piekarnik nagrzewam do temperatury 230 st. C. Zaparowuję piekarnik wlewając do blaszki na dnie pół szklanki wrzątku, wkładam chleb do piekarnika na 40 minut, a po upieczeniu studzę na kratce. 









10 października 2015

Śliwki i czekolada



Lato już odeszło a wraz z nim kurczą się sezonowe warzywniaki porozstawiane wzdłuż głównych deptaków. Kupiłam ostatnie już chyba w tym roku śliwki węgierki - były mniej soczyste, za to mięsiste, słodkie i bardzo aromatyczne. Idealne do zamienienia ich w powidła z dodatkiem czekolady, które moja córka akceptuje jako jedyne spośród dżemów, co lepsze, uważa że są prawie tak samo dobre jak nutella - a to spory komplement.
Trudno mi stawiać smakowo obok siebie nutellę oraz śliwki z czekoladą, jedynym podobieństwem jest chyba szklany słoik i zakrętka, mimo to cieszę się, że póki co wygrywam śliwkowymi powidłami z tą uwodzicielską i napakowaną tłuszczami trans mazią. Choć muszę przyznać, mam ogromny, dziecięcy sentyment do nutelli - te słoiki przysyłane w paczkach z zagranicy, chowane w kredensie i wydzielane na kromeczkach - te marzenia, żeby tak dorwać cały słoik i go wyjeść łyżką :) Dlatego też staram się prowadzić dom wolny od nutelli, bo wiem, że ten słoik indukuje we mnie niepohamowane dziecko :)







Powidła znam z tego forum, podaję tutaj przepis za Joanną z moimi modyfikacjami:

Śliwki & Czekolada

  • 2,5 kg wypestkowanych dojrzałych śliwek węgierek
  • 700g cukru ( ilość zależna od stopnia dojrzałości śliwek)
  • 2 opakowania cukru z wanilią
  • 80 g kakao Deco Morreno
  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady

Śliwki umyć i wypestkować. Można je zmielić w maszynce, ja wrzuciłam je w całości razem z cukrem i cukrem z wanilią i zblendowałam kiedy się trochę podgotowały. Powidła smażymy jak tradycyjne powidła do ulubionej gęstości - można odstawiać i smażyć 3 dni. Na sam koniec do gorących powideł dodałam kakao i pokruszoną czekoladę. Przełożyłam powidła do wypieczonych w piekarniku wcześniej słoików i dodatkowo pasteryzowałam je w temp. 120 st.C w piekarniku przez 20 minut.


 

Techniczne porady

Wyparzanie
Słoiki od jakiegoś czasu tylko wyprażam w piekarniku - wkładam umyte i osuszone słoiki do zimnego piekarnika i ustawiam go na 120 st.C. Czas prażenia: ok 20 minut.

Pasteryzacja 
Napełnione słoiki pasteryzuje także w piekarniku w podobny sposób jak w przypadku wyparzania: wkładam je do zimnego piekarnika, ustawiam temp. na 120 st.C i pasteryzuję ok 20 minut.



Etykiety na przetwory

Najlepszy wg mnie sposób na etykiety to zwykły papier i..mleko. Drukuję etykiety na najzwyklejszym papierze i po docięciu smaruję cienko mlekiem, przykładam do słoiczków i...gotowe! Mleko po wyschnięciu utlenia się, zostaje tylko cieniutka warstwa cukru mlecznego, który w suchej spiżarni nie pleśnieje i nie ma zapachu za to świetnie trzyma etykiety na miejscu i bardzo łatwo się potem zmywa.

Jeśli podobają się Wam moje proste etykiety na słoiki z powidłami to na końcu wpisu udostępniam  arkusze do wydruku, wystarczy potem rozciąć, posmarować mlekiem i voila! 

EDIT 2017: Zamieszczam zaktualizowane etykiety do wydruku :)
Śliwki w czekoladzie - etykieta 2017 -> klik
Plums and chocolate - label 2017 - > click






Enjoy!


15 października 2008

Cytrynowy pudding ryżowy i zapiekane śliwki


Kilka lat temu przyglądając się mojemu miotaniu się po kuchni moja mama stwierdziła, iż pod względem temperamentu kuchennego przypominam jej pewną brytyjską damę, gotującą przed kamerą i pokazywaną w tvn style- chodziło jej o Nigellę. Robiłam wtedy jakąś zapiekankę ziemniaczaną "na szybko", wkładając masę energii w to aby było pięknie i smacznie, mimo ubóstwa składników w owej zapiekance, a Nigelli nigdy w życiu nie widziałam. Choć minęło wiele czasu to pamiętam ciągle zapach rozmarynu jaki unosił się wtedy w powietrzu..Ale też myślę, że wiele się zmieniło: ja trochę ochłonęłam w sztuce kulinarnej, poczułam sie bardziej pewnie, a do gotowania i pieczenia podchodzę z taką samą, jak nie większą pasją. Jednak trochę się uspokoiłam i nie miotam się już tak bardzo. Ceniąc sobie czas poświęcany na kuchenną pracę twórczą staram się nią delektować, precyzyjnie i spokojnie odmierzając składniki, mieszając, próbując, słuchając bulgotu sosów i skwierczenia mięsa w piekarniku, podglądając kiełkujące w górę bułki przez szybkę piekarnika pozwalam aby błogość wypełniała mnie po brzegi. No, chyba że czas nagli a głodni goście są coraz bliżej!
Od czasu pamiętnej zapiekanki przybyło mi też lat, upiekłam pierwszy, drugi i kilkadziesiąt kolejnych chlebów, wypróbowałam mnóstwo przepisów, no i zobaczyłam w końcu Nigellę w akcji. Czy jest jakieś podobieństwo w sposobie pracy? Ja wiem? Może faktycznie to niezmącone troską o porządek radosne pichcenie..
Widzę natomiast, że przepisy i pomysły na dania i desery, wybierane przez Nigellę bardzo przemawiają do mojej wrażliwości smakowej: proste połączenia smaków, oparte na podstawowych, klasycznych i dobrej jakości produktach, umiłowanie przyjemności przygotowywania i konsumowania do tego stopnia, że rzadko kiedy przepis każe spędzić w garach więcej czasu niż wart jest tego efekt końcowy. To jest bardzo ważne.
Dostałam na ostatnie urodziny książkę "Lato w kuchni przez okrągły rok" (co można w mojej kuchni łatwo zauważyć gdyż ostatnio mam manię testowania wszystkich przepisów z niej po kolei) w której Nigella podaje przepis na prosty, cytrynowy pudding ryżowy - rarytas dla wielbicieli cytryn, takich jak ja.
To jest dla mnie prawdziwa alchemia - banalne, zawsze dostępne w domu składniki takie jak ryż, mleko, cytryna, cukier, śmietanka, trochę gotowania i odrobina mieszania - powstaje coś tak pysznego, aksamitnego w smaku, że po spróbowaniu łyżeczki już pożałowałam chwili kiedy ten deser zniknie. I choć podałam go z zapiekanymi w piecu śliwkami (śliwki ułożone w naczyniu żaroodpornym, posypane cukrem, zapiekane 20minut w temp. 200 st. Celsjusza) to uważam, że te śliwki to sobie można odpuścić.


Cytrynowy pudding ryżowy

100 g ryżu krótkoziarnistego
skórka starta z dwóch cytryn
sok z 1 cytryny
1 litr tłustego mleka
3 łyżki drobnego cukru
250 ml smietany kremówki dobrej do ubijania
kilka kropli olejku cytrynowego

Do dużego rondelka o podwójnym dnie wsypałam ryż i skórkę i zalałam całość mlekiem. Doprowadziłam do wrzenia, natychmiast zmniejszyłam ogień na najmniejszym palniku do minimum, położyłam na nim obręcz na której postawiłam garnek (aby jeszcze dodatkowo zmniejszyć ciepło).

Z pergaminu do pieczenia wycięłam kwadrat o przekątnej równej średnicy garnka i pozaginałam rogi kwadratu do środka tworząc taki jakby latawiec. Położyłam go na powierzchni gotującego się mleka i delikatnie odgięłam rogi, tak aby dotykały ścianek garnka - ten zabieg zapobiega powstawaniu paskudnego kożucha na puddingu. Ryż gotowałam 40 minut, przy czym ostatnie 10 minut często zaglądałam do garnka sprawdzając czy pudding się nie przypala.
Następnie zdjęłam garnek z ognia (pergamin odłożyłam na bok), dodałam cukier i wymieszałam z ryżem. Odstawiłam na kilka minut (5-10min) aby całość przestygła zanim dodałam sok z cytryny (wcześniej, kiedy jest gorący może się zważyć). Po dodaniu soku wymieszałam raz jeszcze, przełożyłam do miski, przykryłam tym pergaminem używanym wcześniej przy gotowaniu i pozwoliłam puddingowi ostygnąć. Włożyłam do lodówki, a kiedy zrobił się całkiem zimny dodałam do niego gęstą, ale niezbyt sztywno ubitą śmietanę z kilkoma kroplami olejku cytrynowego. Delikatnie i dokładnie wymieszałam.